postać patrząca na ekran na futurystycznej planecie
Midjourney / Lena Mitkowa

Samochody elektryczne naprawdę są napędzane prądem z węgla i inne michałki. Proste odpowiedzi na najczęstsze pytania

Czasem można mieć wrażenie, że najlepszym generatorem alternatywnej energii ładującym akumulatory jest ciągłe mielenie tych samych pytań na temat elektromobilności. Rozpoczynamy zatem serię – najczęstsze pytania (z tezą) i wyważone odpowiedzi.

Pyta: Lena Mitkowa

Odpowiada: Agata Rzędowska

Michałek: Samochody elektryczne to taka ciekawostka

występuje pod postacią: Te elektryczne samochody są takie drogie. Te Tesle, ten cały Musk – po co ten hype? To taka ciekawostka, która przejdzie, a my wrócimy z ulgą do samochodów spalinowych.

Odpowiedź: Możemy nazwać ten moment chorobą wieku dziecięcego. Ceny produkcji bardzo powoli spadają, a prognozy są obiecujące, zwłaszcza w przypadku baterii, które stanowią główny koszt wytwarzania pojazdów elektrycznych. Co więcej, inwestycje w elektromobilność mają kluczowe znaczenie dla rozwoju systemu energetycznego. Pomińmy kwestię elektryków. Źródła odnawialne, takie jak energia słoneczna czy wiatrowa, są niestabilne, co oznacza, że w celu zapewnienia stałego dostępu do energii konieczne będzie wykorzystanie na masową skalę magazynów energii.

Rozwój technologii bateryjnej będzie możliwy wyłącznie wówczas, gdy będziemy także rozwijać transport indywidualny, zwiększając rynek oraz obrót bateriami. Warto również przypomnieć, że dopłaty do samochodów elektrycznych są często krytykowane, jednak podobne formy wsparcia były wykorzystywane w przeszłości w celu promowania i rozwoju motoryzacji spalinowej. Czas dać przestrzeń nowym technologiom. Z tej drogi już nie zawrócimy.

słowa-klucze: rozwój transportu / technologie bateryjne /

kobieta w latającym samochodzie w stylu steam punk
Midjourney / Lena Mitkowa

Michałek: Samochody elektryczne są dla bogatych hipsterów

występuje pod postacią: Mówi się, że trend elektromobilności to zabawa dla uprzywilejowanych, hipsterów, rozpuszczonej klasy średniej i tak naprawdę to kolejny klasowy klin wbijany w społeczeństwo. Czy coś w tym jest?

Odpowiedź: Uwaga, to nowy trend świętego oburzenia – tym razem liberalny. Niechęć do EV z prawej strony sceny politycznej i lęk przed lewicowym terrorem to już uprzedzenie, do którego się przyzwyczaiłyśmy. Teraz pojawia się także lewicowy argument klasowy, a to już nowość. Aby wypowiadać się o elektromobilności, dobrze byłoby rozumieć cały koncept dekarbonizacyjny. Nie chodzi o to, by wszystkim dać samochody elektryczne, albo wszystkim lub niektórym ich nie dać, tylko żeby zdekarbonizować wszystkie sfery, wszystkie dziedziny naszego życia, w tym transport.

Odejść tam, gdzie to możliwe, od paliw kopalnych, zbudować elastyczny system elektroenergetyczny, a przy okazji dokonać głębokich zmian dotyczących mobilności. Więc w elektryfikacji transportu nie chodzi o same samochody, ale o mobilność. A ta mobilność ma być jak najbardziej zdemokratyzowana. Demokratyzacja mobilności z kolei może być w tej chwili możliwa wyłącznie poprzez odejście od paliw kopalnych, budowę systemów, takich jak m.in. huby transportowe, rozwijające formy dzielonej mobilności, oraz poprzez inwestycje w najbardziej efektywny transport z punktu widzenia wykorzystania energii – czyli kolej i transport publiczny.

Słowa-klucze: demokratyzacja mobilności / zdekarbonizowanie transportu / rozwiązania systemowe / transport publiczny / całościowe spojrzenie na mobilność / pojazdy

Michałek: Elektrykami jeżdżą frajerzy. Warto poczekać i zobaczyć, jak rozwinie się ta technologia.

Znane również jako: Technologie są cały czas rozwijane – czy to znaczy, że ten, kto dziś kupuje elektryka, to naiwniak, który będzie ponosił koszta adaptacji?

Odpowiedź: O takich ludziach mówi się dyplomatycznie „early adopters”. To ludzie ciekawi tego, co się dzieje na rynku, gotowi ponieść pewne koszta związane z niedogodnościami. Tak, inni uczą się na ich doświadczeniach i porażkach. I ta nauka idzie całkiem nieźle. To jest dobry moment, żeby zadać sobie pytanie, przynajmniej w Polsce, jakie inwestycje przegapiono albo odkładano niepotrzebnie, np. w OZE. Dlaczego nie modernizowano sieci przesyłowych? I dlaczego teraz ponosimy takie, a nie inne, konsekwencje?

słowa-klucze: rozwijane technologie, early adopters

Michałek: W Polsce samochody jeżdżące na prąd jeżdżą tak naprawdę na węgiel.

Znane również jako: Te samochody elektryczne wcale nie są eko.

Odpowiedź: Mówiąc krótko: to nieprawda. Po pierwsze, w polskim systemie elektroenergetycznym już ok. 20% energii pochodzi z OZE. Są dni, że tej energii jest sporo powyżej połowy. Będziemy dążyć do tego, żeby było jeszcze więcej. Zadeklarowaliśmy się, że będziemy wygaszać kopalnie do 2049 roku, ale raczej świat będzie ten trend przyspieszał. Nie zostaniemy jedyną węglową wyspą w Europie. Kluczowe jest jednak to, że dzięki samochodom elektrycznym odsuwamy emisję spalin od miejsc, w których mieszkamy. Nie mamy rur wydechowych pod nosem, tylko komin w efektywnej elektrowni, nad którą jest pełna kontrola.

Nie jesteśmy w stanie monitorować, czy wszystkie samochody z silnikami Diesla mają filtr DPF, nie wiemy też, w jakim te filtry są stanie. Badania przygotowujące Warszawę czy Kraków do wprowadzenia stref czystego transportu pokazują, że zaledwie kilka procent samochodów odpowiedzialne jest za kilkanaście do kilkudziesięciu procent zanieczyszczeń powietrza w mieście. Wiemy, że system kontroli pojazdów mechanicznych w Polsce jest mocno ułomny i przeżarty korupcją. Wypuszcza się na polskie drogi samochody, które nie powinny się tam znajdować. Nie wiemy zatem nawet, jaka jest realna skala problemu.

słowa-klucze: odsuwanie spalin / kontrola emisji / zanieczyszczanie powietrza

fantazyjny pojazd na parę

Michałek: My tu jeździmy elektrykami, a sąsiad wrzuca kalosze do pieca.

Znane również jako: My się staramy, a inni dalej palą śmieciami. Co to da? Dlaczego mielibyśmy w ogóle jeździć elektrycznym samochodem?

Odpowiedź: Chociażby dlatego, że mamy dużo bardziej efektywne i ekologiczne sposoby pozyskiwania energii niż produkcja ropy. Straty na jej wydobyciu, transporcie, rafinacji i potem użyciu w dość niedoskonałym silniku spalinowym są nadal większe, niż przy produkcji energii elektrycznej i bezpośrednim jej wykorzystaniu w transporcie. A gumiakami też przestaniemy palić. Już przestajemy. W Polsce rzeczywiście idzie to nieco wolniej niż zakładano, ale w najbliższej dekadzie wyeliminujemy indywidualne kotły grzewcze wykorzystujące paliwa niewiadomego pochodzenia – one się po prostu przestaną opłacać.

słowa-klucze: efektywność / eliminacja emisji indywidualnych

Michałek: Po co nam elektryki. Poczekajmy na wodór.

Znane również jako: Ok, a co z wodorem? Co, jeśli prąd to tylko ciekawostka, a prawdziwą przyszłością jest właśnie paliwo wodorowe?

Odpowiedź: Wodór jest przyszłością, rzeczywiście. Na pewno dla lotnictwa jest wielką szansą na dekarbonizację, dla dużych statków, kontenerowców. Jest także szansą na dekarbonizację przemysłu w niedalekiej przyszłości, np. huty będą mogły wykorzystywać wodór zamiast tradycyjnych paliw kopalnych. Natomiast zanim wodór będzie mógł być łatwo wykorzystywany w pojazdach indywidualnych, minie jeszcze sporo czasu. Obecnie najtańszy samochód wodorowy na rynku (w Polsce dostępne są tylko 2 modele) kosztuje prawie 300 000 zł.

Wodoru w otwartej dostępnej dystrybucji nie mamy, nie ma w Polsce żadnej dostępnej stacji. Dodatkowym problemem są ogniwa paliwowe, których żywotność jest znacznie krótsza niż dzisiejszych baterii litowo-jonowych. Zresztą, samochód elektryczny wodorowy też ma baterie na pokładzie, jest taką małą elektrownią na kołach. Aby udało się „wodorowce” łatwo tankować, należałoby wydać miliony EUR na stacje ładowania, które będą miały odpowiednio silny system chłodzenia – czyli znowu potrzebna jest do tego energia. Nie mamy także zielonego wodoru, czyli wodoru wyprodukowanego dzięki zielonej energii. Jeśli go wyprodukujemy, to w pierwszej kolejności będzie bardziej potrzebny w innych sferach życia niż transport indywidualny.

W samochodach wodorowych są poza ogniwami paliwowymi także baterie – z dłużą gwarancją, niż na komponenty wodorowe.

słowa-klucze: wodór / dekarbonizacja / dystrybucja wodoru / zielony wodór / stacje ładowania

Michałek: EV walczy z wodorem.

Znane również jako: A może to lobby samochodów elektrycznych utrudnia wejście na rynek samochodom wodorowym?

Odpowiedź: Samochody wodorowe to również samochody elektryczne, zeroemisyjne (chociaż tak naprawdę to hybrydy szeregowe). Ta teoria nie bardzo się spina chociażby ze względu na to, że na wodorze zależy lobby paliwowemu. Energię elektryczną wyprodukować można samemu: panelami słonecznymi na dachu, można zawiązać małą spółdzielnię energetyczną czy zrobić klaster energetyczny w oparciu o OZE i ładować samochód z tego, co wyprodukujemy lokalnie.

Natomiast wodór będzie sprzedawany na stacjach. Produkować go będą największe koncerny. Poza tym, możemy posłużyć się argumentem z poprzedniego michałka: wodór i tak w pierwszej kolejności będzie bardziej potrzebny w innych sferach życia niż transport indywidualny.

słowa-klucze: samochody wodorowe / niezależność energetyczna / lobby paliwowe

Custom Sidebar

You can set categories/tags/taxonomies to use the global sidebar, a specific existing sidebar or create a brand new one.